IEM 2018 – Krótki kontakt i wrażenia z Lenovo Mirage Solo

Ostatni weekend spędziłem w Katowicach, gdzie miałem okazję uczestniczyć w pierwszym weekendzie targów Intel Extreme Masters 2018, a dokładnie rzecz biorąc w części znanej jako Esl ONE. Na miejscu pojawiło się kilka firm związanych z produkcją urządzeń z rynku szeroko rozumianych gier, w tym pojawiło się Lenovo prezentujące nie tylko urządzenia sygnowane nazwą Legion (i związane z całą inicjatywą), ale także pozwalając na chwilę doświadczyć rzeczywistości rozszerzonej za sprawą Star Wars Jedi Academy oraz wirtualnej rzeczywistości, którą po raz pierwszy samodzielnie prezentują gogle Lenovo Mirage Solo

Podczas tego okresu miałem okazję parę chwil po obcować sam na sam (no, prawie) z  tym urządzeniem, jego możliwościami oraz charakterystyką działania, która może stać się obowiązującą w tym roku. W tym miejscu warto przypomnieć, że Mirage Solo to sprzęt w zasadzie mobilny, którego główną różnicą od poprzedniej generacji (gogle z wkładanym smartfonem) ma być samodzielność oraz dodatkowy zasób mocy wynikający właśnie z tego faktu. 

Design i konstrukcja jak możecie zobaczyć na grafikach nie jest rewolucyjny i w dużym stopniu przypomina Playstation VR z odmiennym przednim modułem obliczeniowym. Rozpocznijmy od elementów z którymi nasza głowa wchodzi w kontakt, dlaczego właśnie tak? Otóż całą obręcz okalająca naszą głowę na pierwszy rzut oka jest identyczna do dzieła Sony, jednakże praktyczna strona tego elementu wypada słabo. Zapewne jest to kwestia budżetowa, ale nie zmienia to faktu, że nie możemy mówić w tym przypadku o równie dużej wygodzie korzystania. Balans nie został zachowany i przez cały czas miałem wrażenie, że muszę delikatnie, acz wyraźnie odczuwalnie przechylać lekko głowę do tyłu przez co nawet po chwili korzystania mogę powiedzieć, że na pewno odczuwać będzie można szybkie zmęczenie. Użytkowanie może być zdecydowanie przyjemniejsze pod względem kontaktu twarzy ze sprzętem, ponieważ w tym wypadku producent zdecydował się na dodanie bardzo dużej, wygodnej oraz skutecznej gąbki, która moim zdaniem niewątpliwie spisuje się z poziomu przyjemności, lecz może mocno zawodzi przez wymienność lub szybkie zużywanie się w przypadku częstego korzystania. 

Gogle są stosunkowo duże, lecz gdy mamy je dobrze założone na głowie zapominamy o tym i doceniamy dwie rzeczy – brak zbyt mocnego dociskania złych części twarzy oraz sporą ilość miejsca, dzięki czemu w trakcie korzystania nie mieliśmy sytuacji związanej z szybkim wzrostem temperatury, przez co często po graniu czy oglądaniu użytkownicy posiadali problem związany z pojawieniem się potu i wymogiem czyszczenia po sesji. 

W trakcie pokazu miałem okazję (klasycznie) przejechać się kolejką górską, która w tym wypadku była prawie w każdym względzie tak bardzo ograna… aż do pewnego momentu, który potrafi użytkownika zaskoczyć. Przy okazji wrażenie przebywania w wirtualnej rzeczywistości nie jest natrętne, a skutecznie potrafi nas przyciągnąć do atrakcji przygotowanych w cyfrowym, w tym przypadku lodowym świecie. Płynność była niezła, jakość wizualizacji i jej przebieg solidne, bez żadnych przycięć, choć o poziomie graficznym niestety nie można powiedzieć nic więcej niż to, że wszystko prezentuje się okej. Wygładzanie krawędzi w ogóle nie wystąpiło, większość elementów to toporne i wielkie bryły, które niestety nie pozwalają na postrzeganie Lenovo Mirage Solo, jako sprzętu dobrze spisującego się z większością obecnych gier czy aplikacji. Te niestety dopiero będę musiały powstać lub zostać dostosowane tak, aby nowy produkt Lenovo był w stanie poradzić sobie z obliczeniami. 

Lekko zdumiał mnie pewien, lekko uroczy fakt związany z dźwiękiem. Otóż w momencie gdy dostaniemy na głowę taki duży headset wraz ze sporymi słuchawkami zaczynamy się czuć lekko zamknięci w małej puszcze, którą cały czas niestety otula ten niepasujący do niczego kabel dostarczający nam muzykę i te wszystkie odgłosy wokół 😛 Konkurencja już w tej chwili powinna opracowywać swoje rozwiązania z własnymi, podłączonymi bazowo zestawami audio, które mogą zaserwować tak jak należy. 

Moje doznania z chwili spędzonej z Mirage Solo są naprawdę sprzeczne, tak jak moja szybka ocena tego urządzenia. Najważniejsza koniec końców może jednak być cena, która w przypadku zdecydowanie zbyt wysokiego poziomu podstawowego może okazać się bardzo, bardzo boleśnie. Być może jednak wszyscy gracze wzięli odpowiednie wnioski z przeszłości i ostatniej, dla niektórych pierwszej, generacji gogli VR

Strona Lenovo Mirage Solo

Napisany przez
Więcej od Tamer Adas

IEM 2018 – Krótki kontakt i wrażenia z Lenovo Mirage Solo

Ostatni weekend spędziłem w Katowicach, gdzie miałem okazję uczestniczyć w pierwszym weekendzie...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *